5 Obserwatorzy
33 Obserwuję
faceofbook

Face of Book

Lubię książki jak koń owies.

Tyle przeżyć w jednym życiu?

Dyktator - Robert Harris, Andrzej Szulc

To jest ta książka, na którą czekałem dobrych parę lat. Wiadomo, jak to jest z oczekiwaniem, wraz z jego trwaniem narastają, nomen omen, oczekiwania. „Cycero”, pierwsza część trylogii o Cyceronie, odczarowała dla mnie gatunek powieści historycznej, bo tak to chyba trzeba nazwać. Ale to drugi tom, „Spisek”, wciągnął mnie całkowicie, udowodnił, że opowieść oparta na faktach, które znamy, lub które możemy łatwo znaleźć, może być poprowadzona niemalże jak thriller. Na finałowy tom czekałem więc jak Obeliks na walkę z Rzymianami. No i co? Nie zawiodłem się w żadnym calu. Wręcz przeciwnie.

 

Zaskoczyło mnie, jak bardzo podobne i jednocześnie jak różne było ówczesne prowadzenie polityki w porównaniu do naszych czasów. Uderzające jest z jednej strony to, że dwa tysiące lat temu potrafił już funkcjonować system demokratyczny (ograniczony oczywiście, ale jednak), z drugiej strony zaś jak szybko można było taki system rozmontować i doprowadzić do upadku, najpierw zupełnie nieświadomie poprzez doraźne interesy, a później już celowo przez przerost ambicji i żądzę władzy.

 

Innym paradoksem, który wręcz bił mnie po oczach, było to przemieszanie rozwiązań polityczno-dyplomatycznych ze zwykłą przemocą. Ci sami ludzie potrafili w jednym momencie z szacunkiem dyskutować ze sobą w senacie, a w innym momencie wysyłać na siebie zbrojne bandy i dybać na swoje życie. Ci sami ludzie potrafili najpierw zgodnie współpracować, potem popaść w konflikt na śmierć i życie, by jeszcze później znowu się pogodzić. I tak w kółko.

 

To takie ogólne spostrzeżenia, jednak najważniejszy jest fakt, że akcja powieści, choć rozłożona na przestrzeni wieeelu lat, wciąga niemiłosiernie. Co ciekawe, kilka razy w trakcie czytania wydawało mi się (jako ignorantowi historycznemu), że tu już rola Cycerona w historii Rzymu się kończy, no przecież dosyć już człowiek przeżył, teraz pewnie osiądzie w jakiejś chatce, będzie uprawiał ziemię i pisał traktaty. Ale nie, zawsze zdarzyło się coś, co pociągało w następstwie powrót do wielkiej polityki. I pomyśleć, że to wszystko (a przynajmniej duża część) wydarzyło się naprawdę w życiu jednego człowieka...