5 Obserwatorzy
33 Obserwuję
faceofbook

Face of Book

Lubię książki jak koń owies.

Teraz czytam

Słowa światłości
Brandon Sanderson, Anna Studniarek
Przeczytane:: 18 %
Pan Samochodzik i Fantomas (Pan Samochodzik #7)
Zbigniew Nienacki
Przeczytane:: 205/360 stron

Sprawa Harrisa

Oficer i szpieg - Robert Harris

Po czym poznać dobrego pisarza? Być może po tym, że niespecjalnie porywający cię temat potrafi zamienić w powieść, od której nie możesz się oderwać. Posługując się taką definicją, nie mogę uznać inaczej, niż że Robert Harris pisarzem świetnym jest.

 

Moje spotkania z Harrisem zawsze wyglądają tak samo. I to już od pierwszej z nim styczności, gdy gdzieś z 20 lat temu kolega pożyczył mi "Enigmę". Zaczynam czytać: "No, ciekawe, ciekawe, w sumie nic nadzwyczajnego, ale jakoś gładko idzie, więc czytam dalej". Czytam dalej: "No niby nic oryginalnego, ale... dlaczego nie mogę się od tego oderwać?!" I tak pochłaniam książkę aż do końca.

 

Sięgając po "Cycero", mówiłem sobie: "No nie, tym razem to już nawet niespecjalnie interesujący mnie temat. Ale to Harris, dam mu szansę". No i nie zawiodłem się.

 

W końcu przyszła i pora na "Oficera i szpiega". Myślę sobie: "No nie, starożytny Rzym stanowił chociaż ciekawą scenerię. A tu co? Sprawa Dreyfusa? Chyba dam sobie spokój tym razem". Cóż, jak to dobrze, że jednak się złamałem:)

 

Sprawa Dreyfusa, głośna w swoich czasach afera szpiegowska, w której skazano za szpiegostwo niewłaściwego człowieka, zgrabnie pokazuje, jak łatwo wykorzystać społeczne lęki i uprzedzenia, żeby osiągać swój cel. Tutaj celem było utrzymanie się przy władzy ludzi, którzy przez splot politykierstwa z niekompetencją doprowadzili do błędnego wyroku, a potem robili wszystko, by zapobiec ujawnieniu swej pomyłki. Tak, bo właściwie bardziej o następstwach tego procesu opowiada książka, niż o nim samym.

 

Jednak najciekawsze nawet obserwacje społeczne nic by tu nie dały, gdyby podane były jako ciężkostrawne dane historyczne. Tymczasem... ta powieść po prostu wciąga! Historię śledzimy oczami porucznika Picquarta, świeżo mianowanego szefa tajnej sekcji francuskiego wywiadu, który, próbując dojść prawdy, szybko znajduje się na polu minowym. Kibicujemy mu, patrzymy, jak stopniowo pochłania go ta sprawa, by w końcu stać się wręcz osią jego życia. I mimo, że wiemy – lub łatwo możemy sprawdzić – jak skończy się ta historia, to na brak napięcia narzekać nie możemy.

 

Następną powieść Harrisa biorę w ciemno – nawet jeśli to będzie traktat o pieleniu grządek. Obiecuję, z ręką na sercu.